Aireen pochylała się właśnie nad łóżeczkiem, kiedy poczuła się dziwnie nieswojo. Ciarki przebiegły po jej plecach, a na skórze pojawiła się gęsia skórka. Ktoś lub coś, obserwowało ją z ukrycia - była tego pewna, okryła więc synka kocem i rozejrzała się nerwowo. Na pierwszy rzut oka wszystko było jak zwykle. Ogień niemalże wesoło buzował w kominku, szczelnie zaciągnięte zasłony w oknach nie wpuszczały do pokoju światła ulicznych latarni i księżyca. A jednak coś było nie tak. Kobieta wsłuchała się uważnie w ciszę śpiącego domu. Na jej twarzy pojawił się wyraz zdumienia, kiedy zdała sobie sprawę, że to co słyszy, co zwróciło jej szczególną uwagę to… oddech. Powolny, spokojny oddech śpiącego człowieka. Dźwięk tak naturalny, że niemal nieuchwytny, a jednak obecny pomimo tego, że poza nią i dzieckiem w domu nie było nikogo. Aireen nie przeraził jednak sam dźwięk, ale jego źródło. Nie sposób było zlokalizować jedno źródło dźwięku, kiedy, przechodziła wzdłuż ścian nasłuchując uważnie zdumiona odkryła, że oddech jest wszędzie… Ściany wydawały się poruszać jak klatka piersiowa poruszana powietrzem, a cały dom wydawał się wirować w rytmie oddechów. Kobieta zamarła nie dowierzając własnym zmysłom, choć przecież nie dało się zaprzeczyć temu co słyszy. Wolno podeszła do łóżeczka i spojrzała na śpiące niemowlę. Klatka piersiowa maleństwa unosiła się spokojnie i opadała jakby wpisując się w oddech budynku. Mimowolny uśmiech zagościł na ustach przerażonej kobiety. Po chwili dotknęła dłoni dziecka, lekko wygładziła koc i podeszła do okna. Pomimo zasłon doskonale wiedziała co zobaczyłaby gdyby odważyła się spojrzeć. Od kilku dni coś nie dawało jej zasnąć i zajmowało jej myśli we dnie i nocą. Olbrzymia ciemna chmura na horyzoncie wolno zbliżająca się w stronę jej domu. Początkowo Aireen sądziła, że to po prostu nadciągająca z południa burza, szybko jednak zorientowała się, że zjawisko to nie ma nic wspólnego z siłami natury które znała. Chmury bowiem, choć istniała i była dla niej bardzo realna nie widział nikt poza nią samą, a nieliczni z którymi próbowała rozmawiać o tym co widzi uśmiechali się znacząco pod nosem. Przecież nie zwariowałam! To tam jest. Aireen nie wiedziała co, ale czuła, że jej życie wkrótce zmieni się. Ech… Gdyby Zahir był tu. Niestety Zahir obudził ją kilka nocy temu, pocałował i powiedział, że musi iść. Nie protestowała. Wiedziała, że tak musi być. Pozostało dla niej już tylko czekanie. I niepewność.
czwartek, 12 listopada 2009
Początek II
Aireen pochylała się właśnie nad łóżeczkiem, kiedy poczuła się dziwnie nieswojo. Ciarki przebiegły po jej plecach, a na skórze pojawiła się gęsia skórka. Ktoś lub coś, obserwowało ją z ukrycia - była tego pewna, okryła więc synka kocem i rozejrzała się nerwowo. Na pierwszy rzut oka wszystko było jak zwykle. Ogień niemalże wesoło buzował w kominku, szczelnie zaciągnięte zasłony w oknach nie wpuszczały do pokoju światła ulicznych latarni i księżyca. A jednak coś było nie tak. Kobieta wsłuchała się uważnie w ciszę śpiącego domu. Na jej twarzy pojawił się wyraz zdumienia, kiedy zdała sobie sprawę, że to co słyszy, co zwróciło jej szczególną uwagę to… oddech. Powolny, spokojny oddech śpiącego człowieka. Dźwięk tak naturalny, że niemal nieuchwytny, a jednak obecny pomimo tego, że poza nią i dzieckiem w domu nie było nikogo. Aireen nie przeraził jednak sam dźwięk, ale jego źródło. Nie sposób było zlokalizować jedno źródło dźwięku, kiedy, przechodziła wzdłuż ścian nasłuchując uważnie zdumiona odkryła, że oddech jest wszędzie… Ściany wydawały się poruszać jak klatka piersiowa poruszana powietrzem, a cały dom wydawał się wirować w rytmie oddechów. Kobieta zamarła nie dowierzając własnym zmysłom, choć przecież nie dało się zaprzeczyć temu co słyszy. Wolno podeszła do łóżeczka i spojrzała na śpiące niemowlę. Klatka piersiowa maleństwa unosiła się spokojnie i opadała jakby wpisując się w oddech budynku. Mimowolny uśmiech zagościł na ustach przerażonej kobiety. Po chwili dotknęła dłoni dziecka, lekko wygładziła koc i podeszła do okna. Pomimo zasłon doskonale wiedziała co zobaczyłaby gdyby odważyła się spojrzeć. Od kilku dni coś nie dawało jej zasnąć i zajmowało jej myśli we dnie i nocą. Olbrzymia ciemna chmura na horyzoncie wolno zbliżająca się w stronę jej domu. Początkowo Aireen sądziła, że to po prostu nadciągająca z południa burza, szybko jednak zorientowała się, że zjawisko to nie ma nic wspólnego z siłami natury które znała. Chmury bowiem, choć istniała i była dla niej bardzo realna nie widział nikt poza nią samą, a nieliczni z którymi próbowała rozmawiać o tym co widzi uśmiechali się znacząco pod nosem. Przecież nie zwariowałam! To tam jest. Aireen nie wiedziała co, ale czuła, że jej życie wkrótce zmieni się. Ech… Gdyby Zahir był tu. Niestety Zahir obudził ją kilka nocy temu, pocałował i powiedział, że musi iść. Nie protestowała. Wiedziała, że tak musi być. Pozostało dla niej już tylko czekanie. I niepewność.
poniedziałek, 9 listopada 2009
Streeeesssssssss
Złapał mnie za gardło. Ścisnął i spowodował, że moje serce zaczęło bić szybciej. Niepewność i strach dołączyły do mojego przyjaciela i zaczęły szeptać mi do ucha swoje demoniczne podszepty.
Jestem typem rozkminiacza. Kiedy coś mnie w duszy zaboli drążę najmniejszą dziurkę aż dotrę do sedna. Czasem zupełnie niepotrzebnie, bo to co mogłoby się zagoić staje się nagle wielką ropiejącą raną. A czasem… No cóż. Czasem pomaga.
Stres wychodzi mi z głowy nocą. Jak wielki kosmaty pająk siada na powiekach i śmiejąc się ze mnie podsuwa mi przerażające psychodeliczne obrazy naigrywając się z mojej bezsilności i łkania w poduszkę. Powoli kropla po kropli sączy swój jad w mój umysł z radością obserwując jak szamoczę się jak mucha spowita pajęczyną, czekająca tylko na finał. Wbite zęby i wyssana zawartość. Śniłem most. Rwąca rzeka pod stopami wydawała się nie mieć dna. Z góry obserwowałem spokojnie wrzącą kipiel, kiedy nagle zdałem sobie sprawę z tego, że najbliższa mi na świecie osoba zsuwa się z poręczy i wpada do wody… Zamarłem. Chciałem skoczyć, krzyczeć płynąć, ale nie mogłem ruszyć się z miejsca. Szarpałem się z sam sobą i umierałem tysiąckroć na sekundę. Myślałem o tym, że nigdy nie pływałem w tak rwącej rzece, że muszę zdjąć ciężkie buty. Zamiast działać obserwowałem znikającą w wodzie ukochaną twarz i błagalnie wyciągniętą rączkę… Obudziłem się. Pająk zaśmiał się drwiąco i schował się w czeluści umysłu. Do następnej nocy.
Budzę się. Jednak ocieram łzy na przekór wszystkiemu i wszystkim. Wyrywam nogi pająkowi i oszukuję sam siebie, że więcej go nie zobaczę, choć wiem, że kiedy tylko zamknę oczy dzisiejszej nocy znów zacznie skradać się do mnie z wnętrza mojej szalonej głowy. Co pokaże mi dziś?
Ale jestem. Trwam i będę.
Jestem typem rozkminiacza. Kiedy coś mnie w duszy zaboli drążę najmniejszą dziurkę aż dotrę do sedna. Czasem zupełnie niepotrzebnie, bo to co mogłoby się zagoić staje się nagle wielką ropiejącą raną. A czasem… No cóż. Czasem pomaga.Stres wychodzi mi z głowy nocą. Jak wielki kosmaty pająk siada na powiekach i śmiejąc się ze mnie podsuwa mi przerażające psychodeliczne obrazy naigrywając się z mojej bezsilności i łkania w poduszkę. Powoli kropla po kropli sączy swój jad w mój umysł z radością obserwując jak szamoczę się jak mucha spowita pajęczyną, czekająca tylko na finał. Wbite zęby i wyssana zawartość. Śniłem most. Rwąca rzeka pod stopami wydawała się nie mieć dna. Z góry obserwowałem spokojnie wrzącą kipiel, kiedy nagle zdałem sobie sprawę z tego, że najbliższa mi na świecie osoba zsuwa się z poręczy i wpada do wody… Zamarłem. Chciałem skoczyć, krzyczeć płynąć, ale nie mogłem ruszyć się z miejsca. Szarpałem się z sam sobą i umierałem tysiąckroć na sekundę. Myślałem o tym, że nigdy nie pływałem w tak rwącej rzece, że muszę zdjąć ciężkie buty. Zamiast działać obserwowałem znikającą w wodzie ukochaną twarz i błagalnie wyciągniętą rączkę… Obudziłem się. Pająk zaśmiał się drwiąco i schował się w czeluści umysłu. Do następnej nocy.
Budzę się. Jednak ocieram łzy na przekór wszystkiemu i wszystkim. Wyrywam nogi pająkowi i oszukuję sam siebie, że więcej go nie zobaczę, choć wiem, że kiedy tylko zamknę oczy dzisiejszej nocy znów zacznie skradać się do mnie z wnętrza mojej szalonej głowy. Co pokaże mi dziś?
Ale jestem. Trwam i będę.
sobota, 7 listopada 2009
środa, 28 października 2009
Trumna zbliża się...
Zadziwiające jak zawsze dziwię się ile pracy jest z wystawieniem nawet najprostszej rzeczy w Slowym teatrze.... Zwłaszcza kiedy ktoś chce zrealizować własna wizję - w przypadku Trumny wizję pewnego nocnego koszmaru. Na szczęście są obok mnie ludzie na których pomoc i wsparcie mogę liczyć. Dziękuje Wam Morfiniści :)
W sobotę już premiera spektaklu, który siedział we mnie strasznie długo i z wielkim bólem wyrywał się na powierzchnię. Nie słyszałem go w całości. Ba nawet nie ma jeszcze całej ścieżki dźwiękowej i cały czas dogrywamy jeszcze to i owo, ale jestem pełen nadziei, że dzięki czarodziejskim umiejętnościom naszego Jacka Shorta już w najbliższą sobotę okaże się, czy potrafimy choć troszkę Was poruszyć. Na zachętę mały fragmencik tego co Was czeka:
Z całą pewnością to najbardziej intymny spektakl jaki powstał w Morfinie. I dla mnie osobiście cholernie trudny. Przyjdziecie? :)
piątek, 23 października 2009
Kolejna dorodna buraczana sadzonka :)

17.02.2011
Dziś doniesiono mi, że Google świetnie indeksuje mojego bloga ;) Z perspektywy czasu tamte wydarzenia wydają mi się nieważne i nieco zabawne nawet, ale stanowią część mojej Slowej historii. Było jak było. Ale żeby nie mieszać już więcej w niczyim SLu i wyciągnąć rękę dokonałem małej korekty tekstu, usuwając z niego nazwiska. :) To powinno powstrzymać Google ;) PAX
Tak zastanawiałem sie jaki dać komentarz do tego co dziś się wydarzyło :)
Jakoś dziwnym trafem coraz częściej zdarza mi się tak, ze kiedy zacznę odzyskiwać wiarę w ludzi pojawia się ktoś lub coś takiego jak opisana poniżej przez siebie samą N. i... Pokazuje mi jak nasz świat pełen jest frustratów, zapatrzonych w siebie dzieciaków i beznadziejnie głupich ludzi, którym wydaje się, że coś potrafią, mogą lub są od innych lepsi z samego faktu, że są.
Trudno przejść obojętnie obok głupoty, więc czytelnikom ku przestrodze, sobie ku pamięci uwiecznię tych kilka słów, które tak mnie rozbawiły dzisiejszego, a właściwie już wczorajszego wieczoru.
A żeby nie było wątpliwości ticketa dla zasady wysłałem. Z idiotą nie warto rozmawiać zbyt długo. Sprowadzi Cię do swego poziomu i pokona doświadczeniem. Więc krótko i treściwie :)
-- Instant message logging enabled --
[11:34] NI: witaj in word :)
[11:35] NI: mam nadzieje ze przeczytałes odpowiedz :)
[11:37] NI: hmm
[11:38] AI: hm co?
[11:39] NI: próbuje oddac ci ta kase
[11:39] AI: nie dziekuje
[11:39] NI: cannot pay
[11:39] NI: your are baned
[11:39] AI: wiem
[11:39] AI: w koncu obiecalem bonus
[11:40] AI: a nie lubie byc nieslowny
[11:40] NI: a wiesz ja ja nie lubie być niesłowna :)
[11:40] AI: to pech :)
[11:40] NI: będzie nielimitowana edycja
[11:41] NI: prawda boli?
[11:41] AI: prawda? :)
[11:41] NI: bo ten ostatni koncet to była porażka
[11:41] AI: obiektywizm polega na mowieniu wszystkiego :) a nie na wybieraniu rodzynkow
[11:41] AI: a jakos o wczesniejszych nie zajaknelas sie ani slowem :)
[11:41] NI: nie mówieniu prawdy?
[11:41] NI: podzieleniu sie tym co jest oczywiste?
[11:41] AI: wiem ze z powodu problemow technicznych Engrama miala wpadke
[11:42] AI: za co nas przeprosili
[11:42] NI: i za to ban? :D
[11:42] AI: nie
[11:42] NI: no bardzo miło
[11:42] AI: ban jest tylko zeby ochronic twoje wrazliwe uszy :)
[11:42] AI: w koncu takie wpadki moga sie nadal przytrafiac
[11:42] AI: wiec dlaczego mam tak wrazliwe osoby na nie narazac?
[11:42] NI: wiesz ze za chwile to sie znajdzie na forum? :)
[11:43] AI: wiem :)
[11:43] NI: bedę ci bardzo dziękować :)
[11:43] AI: alez prosze bardzo :)
[11:43] NI: po prostu boisz sie konstruktywnej krytki :)
[11:43] AI: uhm :)
[11:43] NI: to był jazgot
[11:44] NI: to gówno było nie koncert
[11:44] NI: przerywało 15 razy
[11:44] AI: a gdzie tu cos kontruktywnego w tej krytyce?
[11:44] AI: bo jakos przeoczylem?
[11:44] NI: wiesz :)
[11:44] AI: no wlasnie nie bardzo
[11:45] NI: na forum wyjdzie ze sie mnie boisz
[11:45] AI: :)
[11:45] AI: strasznie
[11:45] NI: a ja nie omieszkm napisac ze dostałam bana
[11:45] AI: alez pisz
[11:45] AI: to prywatny land
[11:45] NI: wiem :D
[11:45] NI: i prywatny pics
[11:45] AI: tlumaczylem to przed dwoma dniami w innym watku
[11:45] NI: dostepny dla wszystkich :)
[11:45] AI: nie
[11:45] NI: taki drobiazg :D
[11:46] AI: nie dostepny dla wszystkich
[11:46] AI: tylko dla tych ktorzy tu sie dobrze czuja
[11:46] AI: i z ktorymi my czujemy sie dobrze
[11:46] NI: mój pics jest dostepny dla wszystkich :)
[11:46] NI: a jesli zaczne go reklamować? :)
[11:46] AI: :)
[11:46] AI: zacznij
[11:46] AI: glosno
[11:46] AI: wiecej reklamy dla nas buntownikow :)
[11:46] NI: jesteś zwykłym przestraszonym gówniarzem :)
[11:46] NI: wiesz? :D
[11:46] AI: :)
[11:47] AI: uhm :)
[11:47] AI: wiem wiem :)
[11:47] AI: a ty masz bana :)
[11:47] AI: wiesz?
[11:47] NI: mogę cie zacytować? :)
[11:47] AI: nie :)
[11:47] NI: wiem że moge :D
[11:47] AI: ale mozesz to ladnie opisac
[11:47] NI: dotyczy to mojej osoby
[11:47] AI: co ci bede ulatwial :)
[11:48] NI: a to właśnie jest to ochrona danch osobowych :)
[11:48] AI: oj malo wiesz dziewczynko :) malo :)
[11:48] NI: zdziwisz sie :)
[11:48] NI: biedny przestraszony dzieciaku :)
[11:48] AI: juz jestem zdziwiony
[11:48] NI: :D
[11:48] AI: ze jeszcze z toba rozmawiam :)
[11:49] NI: nie musisz :)
[11:49] NI: kaze ci ktos?
[11:49] AI: nie
[11:49] AI: ale strasznie mnie to bawi
[11:49] NI: zapis logów to zajebista sprawa :)
[11:49] AI: no :) tez uzywam
[11:50] NI: jeśli sądzisz ze o tym nie napisze to sie bardzo mylisz :)
[11:50] NI: będzie niezła zabawa _ ownerzy kontra goście
[11:50] AI: alez pisz ile wlezie i gdzie zechcesz
[11:51] AI: dla mnie nie ma sprawy juz
[11:51] AI: pozbylem sie balastu i tyle
[11:51] NI: mało mnie znasz :)
[11:51] NI: po prostu nie znasz nemesis :D
[11:51] AI: nic nie wywalczysz
[11:51] NI: zdziwiłbyś się co już zrobiłam :D
[11:51] NI: rotfl :D
[11:51] NI: marnie zacząłeś :)
[11:51] AI: :) ty rowniez zdziwilabys sie gdybys nas znala
[11:52] NI: i jeszcze marnie skonczysz :)
[11:52] AI: mam to traktowac jako grozbe?
[11:52] NI: ale to już twój wybór :)
[11:52] NI: nie
[11:52] NI: przepowiednie :)
[11:52] AI: chyba jednak sie wystraszylem
[11:52] NI: i dobrze, zaskoczenie będzie lepsze :D
[11:52] AI: tikecik?
[11:52] NI: dawaj :D
[11:52] AI: oki :)
[11:52] NI: na im możesz mi skoczyć :D
[11:53] NI: cieszysz sie :D
[11:53] NI: na forum będzie ci trudniej :)
[11:53] NI: cieszysz się :)
[11:53] AI: trudniej w czym?
[11:53] NI: zdarza ci sie myśleć?
[11:53] NI: więc najlepsza chwila
[11:54] NI: :D
[11:54] AI: Twoja chwila minela :)
[11:54] NI: wiem :)
[11:54] AI: milego zycia z dala od Morfiny zycze
[11:54] NI: twój czas też :)
[12:01] NI: a ty myslisz ze cos moze mnie powstrzymać? buhahhahaha :D
Żeby nie było wątpliwości udało mi się zapisać część rozmowy w screenach :), aby nie dać pola do manipulacji tekstem. Poniżej jeden ze screenów:

I tyle. Jedno muszę przyznać. Dziś coraz trudniej być gentelmanem :) bo prawdziwych dam coraz mniej...
czwartek, 22 października 2009
Stolarka teatralna
Od jakiegoś czasu czuję się jak stolarz... Ostrożnie dobieram najlepsze kawałki drewna, wiem, jak cienka jest granica pomiędzy kiczem a fantazją. Z uśmiechem wygładzam heblem pióra, nierówne zadziory słów tak szorstkich, że ich drzazgi wpadają głęboko w moje serce. Maluję farbą fantazji każdą deskę z osobna, oglądam pod światło sprawdzając czy jest prosta i przykładam do innych desek aby zobaczyć czy dobrze leży. Kiedy już jestem pewny, że pasuje, biorę do ręki młotek i gwoździe słownikowej poprawności i z bagażem emocji, które trudno opisać wbijam je z zamachem w miękkie drewno. Już wiem jak będzie wyglądało to co tworzę. Oczyma wyobraźni widzę co chcę wam pokazać. Dokładam stalowe i złote ozdobniki głosu, pieszcząc je i wypowiadając ich nazwy po tysiąckroć aby nabrały idealnie takiego kształtu jaki sobie wyobraziłem. Z niecierpliwością czekam na krawca który dostarczy aksamitny materiał wnętrza, którym wyłożę moje drewno, a kiedy przyjdzie, razem dopasujemy wszystko i będziemy pierwszymi których oczom ukaże się to dzieło.
Wiem, kiedy już będę gotowy sam w nim z dumą i radością spocznę.
W mojej TRUMNIE. Już za kilka dni.
Chcecie to zobaczyć?
Wiem, kiedy już będę gotowy sam w nim z dumą i radością spocznę.
W mojej TRUMNIE. Już za kilka dni.
Chcecie to zobaczyć?
sobota, 10 października 2009
A ja dalej parzę herbatę.
Czasem tak chciałbym móc znaleźć swój kawałek nieba. Nie czuć się jak gość lub co gorsza jak intruz w swoim domu i we własnej skórze. Jak gość, który na chwilkę tylko zatrzymał się tu i za chwilkę musi ruszyć dalej w nieznane. Ba... Nie tylko ruszyć, ale i zapomnieć tego co widział i nie oglądać się za siebie.
Zaparzę więc sobie dziś herbatę, usiądę w fotelu i będzie mi dobrze i tu w mym pokoju nad światem. A może kiedyś... Na pewno.
Subskrybuj:
Posty (Atom)